wersja po polsku w przygotowaniu, niektóre teksty mogą być jeszcze surowe
O projekcie

Dlaczego «ciche»

Robię to miejsce na wieczór.

Rano ludzie mają dużo zadań, a do większości z nich są już aplikacje, które poganiają, liczą kroki, pytają o wdzięczność, proponują nową medytację. Coraz bardziej przypominają menedżerów. Nie chciałem robić jeszcze jednego.

Kiedy myślałem, jak to nazwać, przebierałem przez «spokojne», «uważne». Oba słowa wymagają od człowieka, żeby był w jakimś stanie. To już jest zadanie, które można oblać. «Ciche» jako jedyne z tych słów nie wymaga, żebyś sam był cichy. W cichym pokoju można się wściekać, płakać, kląć, nic nie czuć. Miejsce zostaje ciche. To pozwolenie na każdy wewnętrzny hałas, a nie polecenie, żeby go usunąć.

Stąd też ciemny motyw. Jasne aplikacje wellness mówią: «żwawo, optymalizuj się, medytuj». To poranna intonacja, której teraz jest aż za dużo. Czego mało, to pozwolenia, żeby wieczorem nigdzie nie iść. Chciałem, żeby interfejs był jak kuchnia o jedenastej wieczorem: przyciszone światło, nikt nie pogania, nikt nie pyta, jak minął dzień. Można po prostu siedzieć.

Pracuję jako psychotraumatolog w Warszawie i moja praktyka ma stronę dzienną: levashou.pl, gdzie można zapisać się na sesję i porozmawiać ze mną. To miejsce, wieczorna. Tutaj mnie nie ma. Nikt nie czyta tego, co piszesz, bo nikt technicznie nie może: zapisy zostają na twoim urządzeniu, zaszyfrowane. Nawet gdybym chciał, nie otworzyłbym ich.

To miejsce nie diagnozuje. Nie liczy serii. Nie wysyła powiadomień «dziś nie wszedłeś». Nie udaje, że cię zna. Jeśli wejdziesz raz i więcej nie wrócisz, nic się nie zepsuje. Jeśli wrócisz za rok, wszystko będzie na miejscu. Na stronie pomocy w kryzysie nie ma przycisku «zapisz się na sesję», i to jest twarda granica: kryzys to nie miejsce na marketing.

Sam wyjechałem i w pierwszych miesiącach zauważyłem prostą rzecz: nie miałem miejsca, gdzie ode mnie niczego nie oczekiwano. W domu trzeba było się urządzać. W pracy trzeba było pracować. To miejsce to próba zrobienia takiego, gdzie niczego się nie oczekuje. Najpierw dla siebie. Potem zobaczyłem, że wielu osobom, z którymi pracuję, też tego potrzeba.

Jeśli i tobie teraz potrzebne jest takie miejsce, jest otwarte.